Słyszeliście kiedyś o Zmorach, Rusałkach, Upiorach, Chochlikach czy o Babie Jadze? Na pewno choć jedno z tych określeń obiło Wam się o uszy. Ale czy czytaliście książkę o tych właśnie istotach? Wiecie jak funkcjonują, dlaczego i po co zostały na Ziemi zamiast udać się po śmierci w Zaświaty? Ja nie wiedziałam, ale po przeczytaniu "Mojej ukochanej zmory" zdobyłam tę interesującą wiedzę. Pomogła mi w tym Natalia...

Po przeczytaniu "Na psa urok" Anny Sokalskiej, byłam szalenie szczęśliwa, że będę mogła zapoznać się z jej kolejną powieścią. Do "Mojej ukochanej zmory" podeszłam z wielkim entuzjazmem. Książeczka długo nie stała na mojej półce, bo praktycznie od razu ją złapałam i pochłonęłam. Miałam tylko ją zacząć, sprawdzić jak się czyta, czy jest ciekawie, a zanim się spostrzegłam byłam już na ostatniej stronie. Magia :)
Styl pisania pani Ani jest bardzo oryginalny. Mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, który co jakiś czas przenosi się do od jednego bohatera do drugiego, przedstawiając nam tę historię z najróżniejszych perspektyw. Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tej kreatywności i już po paru stronach zostałam wciągnięta przez rwącą akcję. Bo autorka nie próżnuje, już od pierwszych stron pędzi z zaskakującymi wydarzeniami, nieco przytłaczając nas ich ilością. Jestem przekonana, że gdyby tylko chciała, mogłaby rozwinąć tę iście bajkową przygodę i zaserwować nam obszerne tomisko, ale odrzuciła ten pomysł na rzecz króciutkiej, ale treściwej książeczki.
"Moja ukochana zmora" to powieść opowiadająca o okrucieństwie, które jest ukryte w każdym zakamarku. Pokazuje prawdziwe ludzkie twarze - kłamliwe i samolubne. Autorka zdaje sobie sprawę ze straszliwych rzeczy, które dzieją się na co dzień wokół nas i stara się nam to naświetlić w sposób zabawny i bajkowy. Mimo tego radosnego naświetlania, ta książka jest tak naprawdę smutna. Uwierzcie mi, nie spodziewałam się, że będę płakać nad Rusałką, a tak właśnie się stało. Nadal nie mogę uwierzyć w zakończenie, które mną wstrząsnęło. Dlaczego to tak musiało się skończyć!?!

"Moja ukochana zmora" to książka łącząca rzeczywistość ze światem fantastycznym. Powieść ta uzmysławia nam okrucieństwo świata i pokazuje, że nic nie trwa wiecznie. Po przeczytaniu tej książeczki, która gabarytami dorównuje cienkiemu zeszycikowi naszła mnie ochota na baśnie i... kolejne dzieła Anny Sokalskiej :)
Lubiłeś w dzieciństwie bajki opowiadane przez rodziców na dobranoc? Takie owiane tajemnicą opowieści o rusałkach, chochlikach, zmorach, upiorach i babie jadze? Nigdy nie miałeś wątpliwości, że one istnieją, ale zacząłeś w nie wątpić, a potem zupełnie zapomniałeś o tym baśniowym świecie? Anna Sokalska pozwala nam powrócić do lat młodości, gdy wierzyliśmy we wszystkie bajki. Cóż, ja teraz mam wątpliwości, czy aby na pewno nad wodą nie ma topielców... Zdecydowanie polecam! *^*
Tytuł: Moja ukochana zmora
Autor: Anna Sokalska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza ATUT
ISBN: 9788379770359
Liczba stron: 100
Cena okładkowa: 13 zł
Moja ocena: 7/10
Recenzja dostępna również na Lubimy Czytać *klik*
Za możliwość powrotu do dzieciństwa i zapłakania nad rusałkami dziękuję Annie Sokalskiej :)
Dzisiejsza recenzja nieco spontaniczna i niedokładna, ale to nie z powodu mojej leniwości, a dlatego, że coś mi się dzieje z klawiaturą. Wielu fragmentów nie mogłam poprawić, bo się po prostu usuwały! Wiecie może co robić? (tylko Blogger tak szwankuje :/)
Isabel ♥