
Rzadko wracam do książek, by przeczytać je ponownie. Najczęściej po prostu zagłębiam się w nowe historie, a te poprzednio przeczytane odkładam na półkę. Jednak ostatnio dopadł mnie kac książkowy i nie miałam ochoty na poznawanie nowych opowieści, więc stwierdziłam, że najlepszym sposobem na pozbycie się go jest sięgnięcie po historię, którą doskonale znam i kocham całym sercem. Trafiło właśnie na Love, Rosie i to był naprawdę świetny wybór, bo po przeczytaniu jej ponownie kocham ją chyba jeszcze mocniej, niż gdy czytałam ją rok temu po raz pierwszy.
"Myślę, że my, dorośli, powinniśmy brać przykład z dzieci i nie bać się życia, iść na całość w przypadku wytyczonych sobie celów."
Jestem przekonana, że doskonale wiecie, o czym opowiada Love, Rosie, bo swego czasu ta powieść była bardzo popularna ze względu na film. A jeśli nie wiecie, to postaram się nieco przybliżyć Wam całą sytuację. Rosie i Alex są najlepszymi przyjaciółmi już od dzieciństwa. Świat wokół nich nie ma znaczenia, kiedy są razem. Mają do siebie bezgraniczne zaufanie, śmieją się z ludzi i robią wszystko, by życie nabrało barw. A, co najważniejsze, zupełnie nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak pewnego dnia los stawia na ich drodze olbrzymią przeszkodę, która sprawdzi, czy ich przyjaźń jest rzeczywiście tak mocna, jak im się wydawało. Albowiem Alex razem z rodzicami przeprowadza się na zupełnie inny kontynent za pracą ojca. Najlepsi przyjaciele zostają rozdzieleni. W międzyczasie w życiu zarówno Rosie, jak i Alexa dzieje się wiele innych rzeczy, które stawiają ich cały świat do góry nogami i zmuszają do natychmiastowego dorośnięcia.
Powiem Wam szczerze, że zdecydowanie należę do osób, które potrafią się wzruszyć na każdą możliwą historię. Wystarczy ładnie mi ją przedstawić, opowiedzieć ciekawym językiem, wykazać się kreatywnością w kreacji bohaterów i w oryginalny sposób przedstawić ich relację, a będę zachwycona. Tym razem Cecelia Ahern zdecydowanie podołała. Co więcej, zawarła w swojej opowieści motywy tak ważne w życiu każdego z nas, że czytanie jej było nie tylko czystą przyjemnością, a zastanawianiem się nad własną egzystencją. Autorka, w nienachalny sposób, zachęca nas do okazywania uczuć ludziom wokół nas, ale także próbuje nam przekazać, że powinniśmy dążyć do swoich marzeń, choćby nie wiem co.
Styl pisania, jakim została napisana ta książka zdecydowanie do mnie przemawia. Autorka posłużyła się tutaj formą epistolarną, co oznacza, że mieliśmy okazję śledzić korespondencje, czaty internetowe i meile wymieniane między poszczególnymi bohaterami. Razem z nimi ubolewamy nad nie łaskawością losu i możemy w przyśpieszonym tempie przeżywać całe ich życie, bo bohaterów poznajemy, gdy mają lat 6, a rozstajemy, gdy są już po sześćdziesiątce! Książkę czytałam błyskawicznie, bo uwierzcie mi, czułam wewnętrzną potrzebę poznawania dalszych losów Rosie, Alexa, Ruby i całej reszty przecudownych i mieniących się wszystkimi kolorami tęczy bohaterów.
Jeśli chodzi właśnie o bohaterów, to mamy tutaj olbrzymią różnorodność. Spotkacie w tej książce nie tylko przecudowne, sympatyczne postacie, z którymi bez oporów zaprzyjaźnilibyście się, ale także takie, które nie mają dobrych intencji. Zupełnie jak w życiu. Zdecydowanie najbardziej z całej książki polubiłam naszą Rosie. Jej entuzjazm był zaraźliwy, a kiedy coś jej się nie układało, trzymałam mocno za nią kciuki, żeby wreszcie życie okazało się dla niej łaskawsze. Może na moją sympatię do niej wpłynął też odrobinę fakt, że bardzo utożsamiam się z jej postacią.
Love, Rosie to opowieść, która zdecydowanie uwiła sobie gniazdko w moim sercu. Jestem przekonana, że mimo iż czytałam ją już dwa razy, przeczytam ją jeszcze kilka. Jest to historia, którą gorąco pokochałam i mogłabym czytać ją w nieskończoność, ponieważ cudownie podnosi na duchu. Polecam ją zdecydowanie każdemu z Was, ponieważ nie jest to kolejna ckliwa historyjka, lecz coś znacznie więcej.

Czytaliście Love, Rosie? Jak Wasze wrażenia?
Iza xx
"Dlaczego ludzie przestają w siebie wierzyć? Dlaczego pozwalają, aby ich życiem rządziły fakty, liczby - wszystko, tylko nie marzenia?"
"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie cie twoje życie."
"Nikt nie ma idealnego życia. Nie wyobrażaj sobie, że tylko nad twoją głowią wiszą czarne chmury, a inni widzą słońce."
"Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń."

Tytuł: Love, Rosie
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Akurat
ISBN: 9788377587461
Liczba stron: 510
Cena okładkowa: 39,99zł
Moja ocena: 10/10
Recenzję znajdziesz również tutaj:
Lubimy Czytać *klik*
w.bibliotece.pl *klik*
Czytaliście Love, Rosie? Jak Wasze wrażenia?
Iza xx