Znacie to uczucie, kiedy książka podoba Wam się tak bardzo, że już sami nie wiecie, co powiedzieć na jej temat? Kiedy każdy przymiotnik i każde porównanie wydaje się ogromnie błahe w stosunku do niej? Kiedy żadne słowo nie jest w stanie wyrazić Waszych emocji po lekturze? Kiedy serce jest złe, że nie może przekazać słowami swojego wściekłego bicia? Taka burza szaleje w moim wnętrzu właśnie w tym momencie. Burza zachwytu po lekturze opowieści Saenza.
