czwartek, 6 sierpnia 2015

[23] Co, jeśli - Rebecca Donovan (Book Tour)

Jestem pewna, że każdy z Was żałuje choć jednej swojej decyzji. Czy to zerwanie jakiejś znajomości, czy zły wybór kierunku szkoły, czy nie powiedzenie czegoś istotnego, kiedy był na to czas. Co byś powiedział, gdyby okazało się, że możesz zapomnieć i zacząć wszystko od nowa, by w pełni cieszyć się życiem? Wybierzesz taką możliwość czy będziesz nadal brnąć w kłamstwa, którymi się otaczasz?

Cal, Rae, Richelle i Nicole przyjaźnią się już od dzieciństwa. Łączą ich ze sobą więzi przyjaźni, wspomnień i wspólnej radości. Spędzają ze sobą każdą wolną chwilę, nie wyobrażają sobie bez siebie życia. Ale pewnego dnia ich paczka się rozpada. Richelle wyjeżdża z miasta, a Nicole przestaje się odzywać do Cala i Rae. Traktuje ich jak powietrze. Porzuceni nastolatkowie nie potrafią rozgryźć motywów ich postępowania, więc przyjmują taktykę Nicole - udają, że nigdy się nie znali, że im nie zależy, choć jest zupełnie odwrotnie.
Po wielu latach Nicole wraca, ale nie jest już tą dziewczyną, którą była kiedyś. Mimo, że Cal dobrze ją poznaje, studentka podaje się za Nyelle Preston i zachowauje się zupełnie inaczej niż nieśmiała Nicole - jest bardzo spontaniczna, pełna życia, szalona i nie przejmuje się swoim wyglądem. Ponadto, nie daje po sobie poznać, że kiedykolwiek spotkała Cala. Chłopak nie ma pojęcia o co jej chodzi, ale nie zadaje pytań, bo nie chce jej spłoszyć. 

"Nicole przypominała najpiękniej zapakowany prezent z elegancką kokardą na czubku, Nyelle zaś przywodziła na myśl scenę pośpiesznego ściągania papieru pakunkowego w świąteczny poranek."
(s. 31)

Do lektury  "Co, jeśli" wcale mnie nie ciągnęło. Nie zachęcała mnie żadna recenzja, co więcej, wprost irytowały mnie wszystkie opinie o niej. Tak bardzo, że wyłączałam je jak najszybciej.  Sam widok tej okładki sprawiał, że obiecywałam sobie, że tego nie przeczytam. No bo nic mnie nie ciągnęło do zdruzgotanej dziewczyny opierającej się na krawędzi lustra, a opis wydawał mi się bezsensowny. Ale życie płata różne figle i szybko przyszedł czas, bym zmierzyła się z tą powieścią i odkryła czy jest tak nieciekawa, jak ją sobie wyobrażałam.

Zdjęcie pochodzi z mojego Instagrama :)
Historia przedstawiona w "Co, jeśli" zaczęła się dosyć średnio, żeby nie powiedzieć... nudno. Sam pomysł na książkę jest niezwykły, oryginalny i wprost oszałamiający, ale wykonanie... kiepskie. No dobrze, może trochę przesadzam, ale jeśli książka sprawia, że nieszczególnie mam ochotę ją czytać, to chyba niedobrze, prawda? Rebecca Donovan pisze naprawdę nieźle, ale nie do końca wykorzystała swoją koncepcję.

"Przy mnie możesz być, kimkolwiek chcesz. Jest mi to obojętne - czy będziesz dobra, zła, czy szalona."
(s. 343)

Wbrew temu, co pisałam wcześniej, ta książka to nie tylko pasmo porażek i rozczarowań. Na szczęście nie okazała się totalnym niepowodzeniem, bo postacie występujące w tej powieści były naprawdę świetne. To one sprawiły, że nie odłożyłam "Co, jeśli" i brnęłam do końca, by poznać ich dalsze losy. Byłam ciekawa tego, co się stało z Nicole. Miała wypadek, oszalała, coś jej się stało? Tajemniczość tej sytuacji przyćmiła mi nudę i głupotę narratora, którym jest Cal. Miałam ochotę rzucić mu w twarz śnieżką albo wylać wiadro wody na głowę, żeby się wreszcie chłopak obudził. Nie potrafię go opisać inaczej. Postać Nyelle była jego zupełnym przeciwieństwem - dziewczyna pełna werwy, szaleństwa i zwariowanych pomysłów. Polubiłam ją, ale... bardzo przypominała Alaskę z "Szukając Alaski" Johna Greena. Przynajmniej ja odniosłam wrażenie, że łączy je mnóstwo cech charakteru...

"Uwielbiam patrzeć w gwiazdy. (...) Gwiazdy mogą ukoić twój ból, jeśli tylko im pozwolisz. A kiedy wzejdzie słońce, po nagromadzonych smutkach nie będzie śladu."
(s. 99)

Bardzo ciekawym pomysłem było to, że po każdym rozdziale, autorka opowiadała nam dzieciństwo głównych bohaterów oczami Richelle i Nicole. Urozmaicało to całą historię, pozwalało nam polubić postacie, występujące w tej książce i wczuć się w ich sytuację.

"Co, jeśli" mogę podzielić na dwie części. Przez pierwszą trzeba przebrnąć, a druga to nagroda za wytrwałość. Bo początkowo było tak nudno i monotonnie, że miałam ochotę odłożyć tę książkę na półkę. Ale wiedziona poczuciem obowiązku, czytałam dalej. Nie wiem kiedy, ale był taki przełomowy moment, gdzie zaczęło mi się czytać niebywale przyjemnie. Przyjemność zaczęła przeradzać się w zaciekawienie, potem niedowierzanie, a na koniec ból. Kiedy skończyłam tę książkę, odniosłam wrażenie, że autorka przez cały czas się mną bawiła. Dlaczego? Wplatała do tej historii pasma tajemnic i nie odkrywała wszystkich kart. Dopiero pod koniec wyjawiła nam wszystko. Sprawiło to, że poczułam się, jakby uderzyła mnie pięścią w brzuch. Odczuwałam wszystko razem z bohaterami i okazało się, że nikogo w tej powieści nie mogło zabraknąć. Nawet Cala fajtłapy i Rae marudy, bo wszyscy byli równie ważni dla tej historii. 





















Książkę Rebeccy Donovan polecam tym, dla których ważni są przyjaciele. Nie spodziewajcie się po tej powieści arcydzieła, bo nim nie jest, ale możecie spędzić z nią parę miłych chwil. Ta książka może być też dla Was lekcją, bo uświadamia wiele ważnych rzeczy. Nie zach
wyciła mnie, ale nie żałuję jej przeczytania, bo zakończenie rozłożyło mnie na łopatki.


Tytuł: Co, jeśli
Autor: Rebecca Donovan
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
ISBN: 9788372294814
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 380

Moja ocena: 6+/10

Recenzja dostępna również na Lubimy Czytać *klik*

Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour, organizowanej przez Gosię z Blasku książek  :) Książkę otrzymałam od Michaliny

Pamiętacie, o konkursach, które organizuję? Na blogu i Facebooku możecie wygrać kilka książek!^^
Isabel ♥