wtorek, 14 maja 2019

Steve Jobs i jego Nadgryzione jabłko

Wielu z nas chciałoby osiągnąć jakiś wielki sukces, rozwijać niezwykłą karierę i zarabiać duże pieniądze. Niektórym się to bezapelacyjnie udało - Steve Jobs to doskonały przykład człowieka, którego biznes bije na łopatki najśmielsze oczekiwania. Firma Apple sławna i pożądana jest nawet 8 lat po jego śmierci. Używamy iPhonów i MacBooków, ale tak naprawdę niewiele wiemy o samej firmie i jej założycielu. Kim był? Jak podchodził do życia? W jaki sposób udało mu się osiągnąć tak wiele? Czy był szczęśliwy i spełniony? Jak traktował innych?

Dzięki książce Nadgryzione jabłko pisanej z perspektywy pierwszej miłości Steva Jobsa - kobiety, która znała i kochała go od lat, wiedziała na jego temat wiele - mogłam dowiedzieć się całkiem sporo na temat tego, jaki tak naprawdę był ten człowiek. Choć w wielu sytuacjach autorka sama przyznaje, że zastanawiała się czy na pewno zna go tak dobrze jak myśli, bo zaskakiwał ją niejednokrotnie, niestety nie zawsze pozytywnie. Dzięki lekturze książki mogłam się przekonać jak niejednoznaczną osobą był. To tak charakterystyczna postać, że wczytując się w opowieść Chrisann Brennan, przeżywałam najróżniejsze emocje - od podziwu, przez zaskoczenie do niedowierzania. 

W tych wczesnych latach nie zdawałam sobie dobrze sprawy, do jakiego stopnia te podskórne lęki i niepokoje go kształtowały. Ale napięcie wciąż istniało, jak w naciągniętym łuku. Kiedy jednak Steve wypuszczał już strzałę... fiuuu! Odkrywał nowe, cudowne światy, a ja wraz z nim. Inspiracja zawsze stanowi reakcję na brak czegoś. Proces twórczy to wypełnianie luki. Właśnie dlatego na przykład Picasso przestał malować gitary, gdy już sobie jedną sprawił.

Książka doskonale przedstawia wiele lat życia, nie tylko mały jego wycinek, więc czułam się, jakbym poznawała niemal osobiście, od poszewki, założyciela Apple’a (na długo przed założeniem firmy i na długo po jej założeniu) i obserwowała to, jak się zmieniał z biegiem czasu i życiowych doświadczeń. Była to naprawdę bardzo ciekawa przygoda. Szkoła, miłość, narkotyki, przyjaciele, z którymi założył Apple, podróż do Indii i buddyzm, które ogromnie na niego wpłynęły. Moja opinia na temat tego słynnego geniusza, który niewątpliwie bardzo wpłynął na to, jak wygląda współczesny świat ulegała zmianie nie raz i nie dwa - był człowiekiem naprawdę trudnym do określenia i jestem przekonana, że obcowanie z nim na co dzień było nie lada wyzwaniem.

Teraz wiem, że kiedy Apple zaczął działać, Steve nie mógł już tłumić swoich skrajnych nastrojów, bo kreatywność i inwencja rodzą się gdzieś pomiędzy wzlotami a upadkami. Wzloty i upadki są konieczne, aby rozbić sztampę poprzedniej świadomości i pozwolić na narodziny rewolucyjnych pomysłów.

Nie mogę jednak zapomnieć o innej postaci, która w moim odczuciu jest równie warta uwagi, co sam Steve Jobs - jego pierwsza wielka miłość i autorka Nadgryzionego jabłka, Chrisann Brennan, dzięki której miałam okazję poznać tak dobrze jego historię. Jest to niezwykle cierpliwa, pełna zrozumienia i empatii kobieta, malarka o wrażliwym sercu. W mistrzowski sposób zebrała swoje wspomnienia i przedstawiła je tak klarownie i atrakcyjnie, że czytało mi się naprawdę świetnie - to było tak, jakbym wybrała się na kawę z przyjaciółką po niezwykle długim czasie niewidzenia się i słuchała tego, co się u niej wydarzyło przez ten okres. Bardzo zaciekawiła mnie jej postać i z chęcią poznawałam nie tylko Steva Jobsa, ale i ją, jej życie. Polubiłam ją dużo bardziej niż słynnego geniusza, o którym pisała. Jeśli sami sięgniecie po książkę zrozumiecie dlaczego. Nie chcę psuć Wam zabawy - w skrócie powiem tylko, że niejednokrotnie traktował ją bardzo niesprawiedliwie, była zależna od jego nastrojów, bawił się nią i jej uczuciami, często uważał ją za gorszą od siebie i nie liczył się z nią. A innym razem wracał i kochał ją do szaleństwa.


rozumiem, jak ważne jest, by tworzyć szczęście w każdej możliwej chwili, bo niezależnie od okoliczności, to właśnie szczęście przenosi góry.


wiem, że pozytywne zmiany na świecie wymagają długiej pracy. Jednak kiedy już nastąpią, usprawiedliwiają cały wysiłek. Tego jestem pewna.

W książce roi się od niesamowitych i niepowtarzalnych postaci. Specyficzni rodzice i wspaniałe siostry Chrisann, przyjaciele Steva, jego przybrani rodzice i odnaleziona po latach siostra, córka jego i Chrisann i wiele innych osób, które miały bardzo duży wpływ na ich wspólne życie. Warto zwrócić na nie uwagę, bo, czy tego chcemy czy nie, środowisko w którym żyjemy ma na nas olbrzymi wpływ i w dużym stopniu kształtuje to, jakimi osobami się stajemy - da się to dostrzec i w tym przypadku. Co ciekawe, książka jest świetnie wydana i możemy zobaczyć wiele osób na zdjęciach, udostępnionych z prywatnego zbioru Chrisann, co nadaje wspaniałego, nostalgicznego nastroju opowieści.

„Skoro masz się pomylić - mówił - to popełniaj największy możliwy błąd, bo przynajmniej w ten sposób czegoś się nauczysz”(Tak mawiał nauczyciel rysunku Chrisann - Holler)

Cieszę się, że przeczytałam tę książkę, bo jak pisałam wyżej, przeżyłam z nią naprawdę niezapomnianą przygodę. Jest to bardzo dobra pozycja, świetny zbiór wspomnień i portret psychologiczny postaci. Obserwowałam nawet, jak Apple raczkowało - szczególnie zapamiętałam wybieranie loga, co pewnie nikogo nie dziwi, bo słynne nadgryzione jabłko jest bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne. Nie brak też zdjęć, które są świetną sprawą, bo oprócz tego, że urozmaicają książkę to sprawiają, że staje się ona jeszcze bardziej osobista i autentyczna. Uważam, że warto zwrócić na tę pozycję uwagę - nawet jeśli nie jesteście fanami Apple’a i nie interesują Was nowinki technologiczne tej firmy, to historia jej założyciela może Was wprawić w zdumienie. Ja jestem pewna,  że będę wracać do wielu fragmentów - jak pewnie zdążyliście zauważyć, podzieliłam się z Wami kilkoma świetnymi cytatami - niech książka mówi sama za siebie. Zdecydowanie polecam całe Nadgryzione jabłko - myślę, że nie pożałujecie. A może powieść tak Was zainspiruje, że sami wpadniecie na jakiś innowacyjny pomysł, który zmieni ludzkość tak znacząco, jak komputery?



Czy to z perspektywy karmy, czy psychologii wartość trudnych przeżyć polega na tym, że humanizują ludzi. Człowieczeństwo to pokonywanie przeciwności. Jeśli życie jest zbyt łatwe, nie rozumiemy znaczenia rzeczy i możemy się zagubić. Zbyt trudne życie to ryzyko, że nigdy nie wybierzemy swojej ścieżki. To krucha równowaga: choć chcemy osiągnąć sukces, droga prowadząca do niego musi być na tyle wyboista, byśmy docenili poczynione wysiłki, to z kolei pozwala zakwitnąć i zaowocować współczuciu.

W nauce o stadiach rozwoju owadów funkcjonuje pojęcie „płytki imaginalne”, odnoszące się do grupy komórek w ciele larwy, które ożywają w momencie przeobrażenia. Myślę, że ludzie też mają płytki imaginalne. Nie wszyscy realizują swój pełny potencjał, ale Steve’owi się to udało. Właśnie w tamtym okresie zaczął się przeobrażać, zyskując nowy kod dla potężnych zmian, oznaczających jego rozwój. Osiągał mistrzowski szczebel świadomości.

***

Sięgniecie po tę książkę? Który z cytatów, które przytoczyłam, podobał Wam się najbardziej? Przepraszam, że jest ich tak dużo - nie mogłam się zdecydować! Mam nadzieję, że recenzja nie była też zbyt chaotyczna i byliście w stanie się w niej jakoś odnaleźć :D
// Iza

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentarz = ogromny uśmiech na mojej twarzy