Gdy pierwszy raz spojrzałam na tę książkę, pomyślałam: "Rany, na co ja się pisałam? Przecież w życiu nie przeczytam tej cegły na czas!". Przeraziły mnie obszerne rozmiary pozycji i mała czcionka. Chciało mi się płakać w kąciku (jakkolwiek to brzmi), ale wzięłam się w garść i zaczęłam czytać. Nawet nie wiecie, jak bardzo się myliłam do tej książki i teraz się wstydzę, że oceniłam ją tak powierzchownie...
"Słowa. Słowa. Słowa. Unikać słów. Wszyscy kłamią. Oszukują. Sprawiają ból."
(s. 354)

Nie byłam przygotowana na to, że grono moich ulubionych książek powiększy się o kolejną pozycję, a jednak tak się stało. Autorka mnie szalenie zaskoczyła. Idealnie wpasowała się w mój gust czytelniczy. Było wszystko co tak uwielbiam i wychwalam pod same niebiosa (porównanie nie jest przypadkowe :)), czyli wartka akcja, multum tajemnic, mitologia i miłość, rzecz jasna (a dokładniej - niezwykle intrygujący, oryginalny trójkąt miłosny).
"Bycie 'nienormalnym' to nie zawsze zła rzecz. To trudne, kiedy wszyscy czegoś od ciebie oczekują, kiedy wokół panuje tyle zasad, ale tylko osobowości zmieniają świat. Nie kopie z tłumu."
(s. 134, 135)
Thilli jak co dzień wraca do domu z (katolickiej) szkoły. Zauważa coś niepokojącego - świat zdaje się dawać jej sygnały, znaki. Wszystko wydaje się być bardziej krzykliwe, ostrzegające. Domy, płoty, chodniki wyglądają inaczej niż zawsze. Zrzuca to na ból głowy i zmęczenie. Niestety, po powrocie do domu dziewczyna odkrywa prawdziwe uzasadnienie tych sygnałów. Na środku kuchni znajduje swoją mamę... A raczej jej ciało...
Od tego dnia nic nie jest takie jak zawsze. Thilli z ojcem przeprowadza się do innego miasta. Dziewczyna zmienia szkołę na publiczną. Chce zapomnieć o tym co się wydarzyło i rozpocząć nowe, normalne życie. Nie wszystko układa się jednak po myśli Thilli, nie jest tak łatwo jak się spodziewała. Zaczęła nowe życie, ale czy normalne? Czy jest jej przeznaczone żyć jak zwyczajna nastolatka?
"Powinnam zrozumieć już wtedy. Albo nawet wcześniej, przy pierwszym ataku niepokoju. Albo nawet wtedy, gdy zauważyłam, że świat krzyczy. (...) Ale nie zrozumiałam. Tyle się mówi o przeczuciach i instynktach, i podświadomości, a ja wciąż byłam zaskoczona."
(s. 16)

Thilli przez większość powieści strasznie mnie irytowała. Jej decyzje były nieprzemyślane, chaotyczne i samolubne. Wszystko komplikowała. Mogłabym jednak pomyśleć nawet nad przebaczeniem jej. W końcu straciła matkę, musi się przystosować do różnych okoliczności, nowego stylu życia. Nie byłam do tego zmuszona, ponieważ z biegiem powieści jej zachowanie stawało się coraz bardziej znośne. Momentami nawet ją podziwiałam! :)
Z kolei przyjaciółka Thilli - Zoey - nadawała powieści charakteru swoim entuzjazmem i ciepłem od niej płynącym. Nie dało się nie lubić Zo, bo jest wprost genialna!^^
"Mama zawsze powtarzała, że odwaga to pokonywanie strachu. Każdy czegoś się boi."
(s. 69)
Co myślę o męskiej części historii? Adana bardzo polubiłam i kibicowałam mu z całego serca. Kiedy patrzyłam na sytuację z jego perspektywy, czułam jego zaangażowanie. Poza tym, był niezwykle intrygujący, skrywał wiele tajemnic, a takich chłopaków się lubi ;)
A Asmud? Nie zyskał mojej sympatii... W końcu był konkurentem 'mojego' wspaniałego Adana, zniechęcał Thilli do niego... Zdecydowanie nie lubię go, chociaż pod koniec zaczęłam rozumieć jego intencje.
"Mylisz pojęcia. Znałeś moje imię, nie mnie. Zresztą dalej mnie nie znasz. Wiesz o mnie kilka rzeczy, i tyle. To nie to samo, co kogoś poznać."
(s. 229)

Ta książka jest tak oryginalna i niespotykana, że spokojnie mogę Was zapewnić, iż nie znajdziecie podobnej powieści. Świat realny przeplata się z fikcyjnym, łącząc się w spójną, logiczną całość. Dzięki snom Thilli mamy szanse bliżej zapoznać się z mitologią hebrajską, Biblią (tak, Adam i Lilith, Lucyfer i te sprawy). Ostatnie sto stron wprowadziły mnie w totalne osłupienie, nie mogłam w to uwierzyć! A końcówka pozostawia niedosyt, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejny tom! ♥
"Zgubiłam się tak bardzo, że nie wiedziałam, czy potrafię wrócić na pierwotną drogę. Uciekałam, a podczas ucieczki liczyłam się tylko ja uciekająca. Zapomniałam już nawet, od czego tak bardzo próbowałam się oddalić."
(s. 362)

Tytuł: Skazani
Autor: Alice Hill
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 9788379427130
Liczba stron: 580
Cena okładkowa: 42 zł
Moja ocena: 9/10
Recenzja dostępna również na Lubimy Czytać *klik*
Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję blogowi Recenzent i samej autorce (mam autograf z dedykacją!) ♥
Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać do "Skazanych"! :)
Czytelniczego dnia życzę! ♥
Isabel ♥